Artykuł pierwotnie został opublikowany przez Dziennik Gazetę Prawną:
https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/8107462,rozwod-warunki-orzekania-ustalenie-winy-alimenty.html
Rozwód to poważna decyzja rzutująca niejednokrotnie na życie całej rodziny. Wymaga wszechstronnego rozważenia, gdyż pociąga za sobą wiele skutków. Przed jej podjęciem warto zapoznać się z kilkoma informacjami dotyczącymi procesu rozwodowego.
Pozew składamy zawsze do Sądu Okręgowego (zgodnie z art. 17 pkt 1 k.p.c.). Trzeba pamiętać, że musi być to wyłącznie Sąd Okręgowy, w którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie miejsce zamieszkania, jeżeli zarazem choć jedno z nich w okręgu tym jeszcze ma miejsce zamieszkania lub zwykłego pobytu. W przypadku gdy brak jest wcześniej wymienionej podstawy do ustalenia właściwości Sądu, wówczas wyłącznie właściwym będzie sąd według miejsca zamieszkania strony pozwanej, a jeżeli i tej podstawy zabraknie- sąd według miejsca zamieszkania powoda (zgodnie z art. 41 k.p.c.).
Opłata od pozwu jest stała i wynosi 600 zł (zgodnie z art. 26 ust 1 pkt 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych).
Co istotne, niedopuszczalne jest powództwo wzajemne o rozwód – strona pozwana w sprawie o rozwód może jednak również żądać rozwodu.
Sąd orzeknie o rozwodzie gdy okoliczności sprawy pozwolą na ustalenie, iż między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia. Należy mieć na uwadze, że nawet pomimo rozkładu pożycia stron, rozwód w pewnych sytuacjach będzie niedopuszczalny. Będzie tak, jeśli wskutek rozwodu miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci małżonków, albo jeżeli z innych względów orzeczenie rozwodu byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Przyjmuje się, że trwałość rozkładu pożycia małżeńskiego występuje wtedy, gdy nie jest możliwy powrót małżonków do ich wspólnoty we wszystkich wymiarach życia małżeńskiego, tzn. zarówno w jego aspekcie duchowym, fizycznym, jak i materialnym. „Długotrwałość rozłąki nie zależy wyłącznie od faktu, czy i od jak dawna małżonkowie nie mieszkają w jednym mieszkaniu, ale przede wszystkim od tego, czy i od jak dawna małżonkowie faktycznie nie współżyją ze sobą. Nie są wyłączone wypadki, w których uzasadniony jest wniosek, że rozkład stał się trwały wkrótce po jego nastąpieniu. Sytuacja taka może mieć miejsce np. wówczas, gdy małżonkowie w ogóle nie podjęli współżycia po zawarciu małżeństwa albo zaistniały okoliczności o takiej wadze i znaczeniu dla pożycia, i tak dalece naruszające harmonijność związku, że niepodobny jest powrót małżonków do wspólnoty” („Rozwód i separacja”, red. Jacek Ignaczewski, 2021, wyd. 5).
Jeśli zaś chodzi o wspomniane pojęcie zasad współżycia społecznego, ze względu na które rozwód może nie nastąpić, to należy podkreślić, że jest ono bliżej niedookreślone. Należy jednak przyjąć, że ta przesłanka znajdzie zastosowanie w przypadku, gdy jeden z małżonków jest „nieuleczalnie chory, wymaga pomocy moralnej i materialnej współmałżonka i rozwód stanowiłby dla niego rażącą krzywdę (…). Sprzeczność rozwodu z zasadami współżycia społecznego zwykle nie występuje wówczas, gdy współmałżonek powoda ponosi wyłączną winę rozkładu pożycia (…)” („Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Komentarz”, red. prof. dr hab. Krzysztof Pietrzykowski, 2020, wyd. 6).
Rozwód nie będzie również dopuszczalny, jeżeli zażąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia, chyba że współmałżonek wyrazi zgodę na rozwód, albo odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Ostatnia z wymienionych przesłanek dotyczy przykładowo sytuacji, gdy motywem braku zgody na rozwód są pobudki takie chęć zemsty, czy nienawiść. Sąd oceni zatem czy sprzeciwienie się strony wobec orzeczenia rozwodu nie będzie stanowić nadużycia tego prawa. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na ciekawą tezę następującego orzeczenia Sądu: „Odmowa małżonka zgody na rozwód ze względów religijnych nie może być uznana za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego”. Co za tym idzie, Sąd może taką odmowę małżonka jak najbardziej uwzględnić (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 16 czerwca 1999 r., sygn. akt I ACa 290/99).
Orzekając rozwód, Sąd określi, czy i który z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia małżeńskiego. Może jednak zaniechać orzekania o winie, ale na zgodny wniosek stron w tym zakresie. Trzeba podkreślić, że jest to optymalne rozwiązanie dla tych, którym zależy na jak najszybszym zakończeniu małżeństwa, gdyż wówczas Sąd odstępuje od czynności dowodowych w zakresie ustalenia winy, co automatycznie skraca czas postępowania. Trzeba jednak liczyć się z tym, że przyjmuje się wtedy, iż żaden z małżonków nie ponosi winy za rozpad małżeństwa.
Wymaga zaznaczenia, że ustalenie winy za rozkład pożycia wpływa na wzajemny zakres obowiązku alimentacyjnego między rozwiedzionymi. Polega to na tym, że małżonek rozwiedziony, który pozostaje w niedostatku, a który zarazem nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia (może więc on być uznany za współwinnego lub niewinnego rozkładu pożycia), jest uprawniony do żądania od byłego małżonka dostarczania środków utrzymania (oczywiście w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom i przy uwzględnieniu możliwości zarobkowych zobowiązanego). Natomiast pamiętajmy, że małżonek uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia nie ma prawa do pobierania alimentów od drugiego małżonka.
Uprawnienie do alimentacji będzie przysługiwać również małżonkowi niewinnemu rozkładowi pożycia małżeńskiego w sytuacji, gdy rozwód pociągnie za sobą istotne pogorszenie jego sytuacji materialnej. Wówczas, na żądanie małżonka niewinnego, Sąd może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się do zaspokajania jego usprawiedliwionych potrzeb. Pamiętajmy, że mówimy w tym momencie już nie o niedostatku, lecz o istotnym pogorszeniu sytuacji materialnej małżonka niewinnego. Poniższe orzeczenie obrazuje przykład istotnego pogorszenia sytuacji majątkowej osoby rozwiedzionej:
„Podział ról w małżeństwie,
w ramach których żona zajmowała się wychowaniem i codzienną troską o dziecko,
a mąż pracując zawodowo, miał dostarczać środków utrzymania dla rodziny - w
sytuacji kiedy niepracująca żona na skutek rozwodu zostaje tych środków
pozbawiona i musi sama zabiegać o ich pozyskiwanie, stanowi o znacznym
pogorszeniu jej sytuacji spowodowanej rozwiązaniem małżeństwa” (wyrok Sądu
Apelacyjnego w Krakowie z dnia 18 marca 2015 r., sygn. akt I ACa 5/15). Jeśli
zaś chodzi o kwestię pozostawania w niedostatku, to istotne jest, że nie
musi być on wywołany bezpośrednio lub pośrednio rozwodem. „Uprawniony może
znaleźć się w niedostatku na skutek różnych okoliczności, które wystąpiły przed
lub po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego” („Kodeks rodzinny i opiekuńczy.
Komentarz”, red. prof. ucz. UW dr hab. Konrad Osajda, 2020, wyd. 8).
„Istotne znaczenie dla ustalenia obowiązku alimentacyjnego w stosunku do małżonka ma nie tylko sytuacja uprawnionego, ale także sytuacja zobowiązanego. Nie sposób bowiem przyjąć istnienia obowiązku alimentacyjnego w sytuacji, gdy poziom życia obojga rozwiedzionych małżonków jest zbliżony” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2000 r., sygn. akt IV CKN 1222/00). Ponadto, obowiązek alimentacyjny wygasa, jeśli były małżonek pobierający alimenty zawarł nowy związek małżeński. Z kolei gdy zobowiązanym do płacenia alimentów jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.
Zapewne wielu przyszłych rozwodników zastanawia się z kim pozostaną dzieci po ewentualnym rozwodzie. W sytuacji, gdy władza rodzicielska będzie przysługiwać obojgu rodzicom, Sąd, orzekając o miejscu zamieszkania dziecka, weźmie pod uwagę przede wszystkim jego dobro. Może zdarzyć się sytuacja, że każdy z rodziców będzie zabiegać o to, by dziecko mieszkało wraz z nim. Wówczas Sąd rozważy, także przy pomocy orzekających w sprawie specjalistów, jak głęboka jest więź dziecka z każdym z rodziców oraz jakie posiadają oni predyspozycje do osobistego sprawowania nad nim pieczy.
Co jeszcze powinniśmy mieć na uwadze w przypadku rozwodu?
Na pewno fakt, że nie powinna to być pochopna decyzja. Wielu podejmuje decyzję o rozwodzie pod wpływem impulsu i nerwów, zapominając, że rozwód kończy relację, która tak naprawdę - chyba w większości przypadkach - była kiedyś, przynajmniej przez jakiś czas, dosyć udana. Zapominamy o dobrych momentach w związku, jak i o zaletach, które widzieliśmy w partnerze i skupiamy się tylko na aktualnym kryzysie. Istnieje szansa, że wspólne pokonanie tego kryzysu może umocnić związek, ponieważ niejednokrotnie dopiero rozstanie uświadamia, że bez tej drugiej osoby jest nam dużo gorzej i bardzo jej nam brakuje. Jest wiele prawdy w tym, że doceniamy coś (również kogoś) dopiero jak to utracimy, dlatego może warto jednak postarać się zrobić wszystko, by ratować małżeństwo. Z drugiej strony, w przypadkach już tzw. „beznadziejnych”, czasami rzeczywiście nie ma sensu ratować małżeństwa. Częstym argumentem za przedłużeniem trwania małżeństwa jest dobro dzieci, jednakże to dobro jest tylko czysto iluzoryczne, albowiem dzieci dobrze wyczuwają, że rodzice nie darzą się już uczuciem i głęboko to przeżywają.
Z pewnością gdyby osoby zawierające związek małżeński przeanalizowały tekst przysięgi i zrozumiały z czym ona się wiąże, prawdopodobnie wiele małżeństw nie zostałoby tak pochopnie zawartych. Z całą stanowczością należy stwierdzić, że małżeństwo to decyzja życia i należy ją podjąć w sposób odpowiedzialny i rozważny, nie tylko po ty by nie mieć później sprawy w sądzie, ale przede wszystkim po to, by po prostu być szczęśliwym.
Adwokat Pamela Opoczka