Artykuł opublikowany przez portal Infor.pl:
Mój profil eksperta portalu Infor.pl:
https://www.infor.pl/eksperci/107602,Pamela-Opoczka.html
Czasami powiemy o kilka słów za dużo. Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się zasłyszane gdzieś, w tym kontekście, porównanie, że przeprosiny za niemiłe wypowiedzi można porównać do efektu rozbitej szklanki. Nie da się jej potem skleić, czy odnowić za pomocą magicznego „przepraszam”. Jednak, aby nie zrobiło się tu zbyt refleksyjnie – wszak ma być rzeczowo – ogólnie należy dobitnie stwierdzić, że czasem po prostu lepiej „trzymać język za zębami”.
Trzeba zważać na słowa,
gdyż może przyjść nam potem za nie zapłacić. Wszystko zależy od dobrej woli
naszego odbiorcy, czyli pokrzywdzonego, bowiem to właśnie na jego wniosek
możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za kierowane do niego przez
nas groźby.
Zacznijmy najpierw od
tego, co stanowi groźbę?
Otóż groźba to
zapowiedź wyrządzenia komuś przykrości, czy też spowodowania mu jakiejś dolegliwości.
Ma za zadanie zastraszyć i wprowadzić odbiorcę w dyskomfort psychiczny, a nawet
powiedziałabym, że wręcz oddziaływać psychicznie na daną osobę, aby odczuwała ona
ryzyko spełnienia tych słów.
Musimy jednak zważyć,
że kodeks karny nie penalizuje gróźb każdego rodzaju. Na gruncie kodeksu
karnego, groźbą karalną będzie zapowiedź
popełnienia przestępstwa na szkodę zagrożonego lub osoby mu
najbliższej (art. 190 k.k.). Przestępstwem zaś są zbrodnie i występki (mówi o
tym wprost art. 7 k.k.) - nie będzie już przestępstwem popełnienie wykroczenia.
Ponadto, kolejną, występującą
łącznie, przesłanką do tego, aby odpowiadać karnie za groźbę, jest
wzbudzenie w zagrożonym
uzasadnionej obawy, że będzie ona spełniona.
W orzecznictwie podkreśla się, że stan uzasadnionej obawy należy oceniać według kryteriów subiektywnych, tzn. patrząc na to z punktu widzenia osoby, do której kierowana jest groźba, nie zaś z punktu widzenia rzeczywistej możliwości realizacji danej groźby. Wymaga zarazem podkreślenia, że nie jest to kryterium decydujące, albowiem w przeciwnym razie, należałoby potraktować jako groźby także zwykłe żarty, dokuczliwości, czy przekomarzanki.
Warto przytoczyć stanowisko Sądu Najwyższego co do sposobu oceny występowania
w sprawie przesłanki uzasadnionej obawy: „(...) Wystarczy, że pokrzywdzony
uważa, iż niebezpieczeństwo spełnienia groźby jest realne i ma on podstawę do
takiego poglądu. Niebezpieczeństwo realizacji groźby nie musi obiektywnie
istnieć, obiektywna musi być tylko groźba (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 9
grudnia 2002 r., sygn. akt IV KKN 508/99). Nie jest też konieczne, aby
grożący miał w rzeczywistości zamiar zrealizowania groźby, wystarczy, że
treść groźby zostanie przekazana zagrożonemu. Jest to bowiem przestępstwo
przeciwko wolności” (postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2010 r.,
sygn. akt V KK 351/09).
Sąd uwzględni relacje istniejące pomiędzy sprawcą a pokrzywdzonym, a
także oceni czy „przeciętny człowiek o porównywalnych do ofiary cechach
osobowości, psychiki, intelektu i umysłowości, w porównywalnych
warunkach uznałby tę groźbę za realną i wzbudzającą obawę” (wyrok Sądu
Najwyższego z dnia 16 lutego 2007 r., sygn. akt WA 5/07).
Pamiętajmy zatem, że aby można było mówić o groźbie karalnej z art. 190
k.k., muszą zachodzić łącznie następujące przesłanki: sprawca musi grozić popełnieniem
przestępstwa na szkodę danej osoby (lub szkodę osoby jej najbliższej) i groźba musi wzbudzić w zagrożonym uzasadnioną
obawę, że będzie spełniona.
Nie będzie zatem stanowić
groźby karalnej grożenie innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej
szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeśli groźba ta
nie wzbudziła w zagrożonym obawy, że będzie spełniona. „Jeżeli groźba nie
wzbudziła uzasadnionej obawy, a sprawca do jej wywołania bezpośrednio zmierzał,
zachodzi usiłowanie popełnienia tego przestępstwa” (wyrok Sądu Rejonowego w
Piotrkowie Trybunalskim z dnia 28 grudnia 2015 r., sygn. akt VII K 813/14).
Warto dodać, że groźba nie musi przybierać jedynie formy słownej. Może zostać wyrażona w zasadzie w każdy sposób, nawet dorozumiany. Może to być nawet gest, ale musi jasno z niego wynikać, że sprawca chce wzbudzić w zagrożonym uzasadnioną obawę, że popełni przestępstwo na jego szkodę lub wobec jego osoby najbliższej. Co istotne, „adresatem groźby nie może być osoba prawna, gdyż ze swojej natury nie może odczuwać obawy (strachu, lęku), natomiast może nią być osoba fizyczna reprezentująca osobę prawną” (zob. Kodeks karny. Komentarz, red. prof. dr hab. A. Grześkowiak, prof. dr hab. K. Wiak, 2021, wyd. 7).
Analizując orzecznictwo
Sądów stwierdzam, że nie jest wcale oczywistym, iż użyte słowa zostaną
potraktowane przez Sąd jako groźby. Dla zobrazowania przedstawiam poniżej
następujące orzeczenia:
1.
„Sąd stwierdził, że
zgodnie ze stanowiskiem orzecznictwa, zwroty typu „ja ci pokażę jeszcze”,
„zniszczę cię”, czy "nie dam ci żyć", jakich miała używać oskarżona
względem pokrzywdzonej, są na tyle ogólne, że trudno się w nich dopatrywać
groźby popełnienia przestępstwa, a tym bardziej groźby pozbawienia życia. Słowa
te wyrażają groźbę niedookreśloną, nie odnoszącą się do konkretnego zamiaru.
Upatrywanie w nich groźby pozbawienia życia byłoby zatem niedopuszczalnym
domniemaniem przeciw oskarżonemu” (wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w
Gdańsku z dnia 28 marca 2017 r., sygn. akt X K 514/15);
2.
„Słów "znajdę
cię" z pewnością nie można rozumieć jako groźby pozbawienia życia. Słowa
te wyrażają groźbę niedookreśloną, nie wyrażającą niczego konkretnego” (wyrok
Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 15 października 2008 r., sygn. akt II AKa
140/08);
3.
„Wypowiedzi takie jak
„pilnuj lepiej swoich bachorów”, „wstaw sobie kraty w oknach domu”, „wsadzę cię
szybko do więzienia”, „ja ci pokażę, załatwię cię”, czy „zrzucę cię ze stołka”
nie wyrażają nic konkretnego, stanowią groźbę niedookreśloną i można je ocenić
wyłącznie jako niepokojenie, co implikuje przyjęcie kwalifikacji z art. 107
Kodeksu wykroczeń. Użycie powyższych sformułowań zmierzało niewątpliwie do
dokuczenia pokrzywdzonej, a zachowanie oskarżonego miało charakter złośliwy” (wyrok
Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej z dnia 17 grudnia 2013 r., sygn. akt II K
84/13);
4.
„(...) Należy stwierdzić, że słów „dopadnę cię” użytych przez P. W. nie sposób uznać za groźbę popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa. Definicja słownikowa tego wyrażenia w ogóle nie wskazuje na to, by oznaczało ono złe, przestępne zamiary; według Słownika języka polskiego PWN „dopaść” to w podstawowym znaczeniu «szybkim biegiem, ruchem zbliżyć się do kogoś lub czegoś», a w znaczeniu potocznym «schwytać coś lub kogoś, dotrzeć do tego, kogo długo, usilnie się szukało». To drugie znaczenie słownikowe jest zatem zbliżone do tego, na które powoływał się oskarżony, gdy argumentował, że miał na myśli ujawnienie tożsamości, dotarcie do osoby, która doradza jego żonie” (wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w Gdańsku, z dnia 16 maja 2018 r., sygn. akt X K 72/18 ).
Jak widać, nie warto
szafować słowami – lepiej przemyśleć, zanim coś powiemy:)
adwokat Pamela Opoczka